Dalej wytrwale na diecie. Będzie już prawie tydzień i obiecuję nie dać plamy i chudnąć dalej. Dziś zaczęłam dietetyczne menu. Na śniadanko pumpernikiel, ogóreczek, pomidorek i serek wiejski light. Na obiad moje ulubione danie tego menu: makaron, fasolka szparagowa i wędzony łosoś. To wszystko razem wymieszać z odrobiną oliwy i tyle :)
Na kolację mam solę w ziołach i sałatę. Jest git :)
Aktualizacja, załączam zdjęcie kolacji :)
niedziela, 8 lipca 2012
piątek, 6 lipca 2012
Dieta - dzień 4
Idzie mi dobrze. Minimalne odstępstwa od jadłospisu (jakiś plasterek serka, czy wędlinki..), ale poza tym - rewelacja. Zawzięłam się. Jem co w menu dietetycznym i żyję :) Choć dziś piątek i pewnie jakiś drineczek będzie jechany, mam nadzieję, że wytrwam.
A przykładowe menu jakie mam na ten tydzień, to:
śniadanie - sok warzywny, albo warzywo, albo owoc
obiad - gotowane, albo surowe warzywa
kolacja - zupka warzywna (dla odmiany)
Ale to tylko przez tydzień. Chociaż już pod sam koniec tygodnia mam nawet rybkę do zjedzenia :)
A od kolejnego tygodnia już prawdziwe potrawy. Będę pisać na bieżąco.
A przykładowe menu jakie mam na ten tydzień, to:
Ale to tylko przez tydzień. Chociaż już pod sam koniec tygodnia mam nawet rybkę do zjedzenia :)
A od kolejnego tygodnia już prawdziwe potrawy. Będę pisać na bieżąco.
środa, 4 lipca 2012
Kolejne podejście do diety
Muszę, no po prostu już nie mogę na siebie paczeć :/ Lato w pełni, a ja wyglądam jak świnka. No to odgrzebałam swoje czeluście z zapiskami dietowymi. Wracam do tego, co dla mnie było wtedy najbardziej skuteczne, czyli dieta rozpisana przez Dorotę Osóbkę z Poradni Żywieniowej Foodline. Dzięki niej świetnie się czułam i schudłam. Może nie natychmiast, ale od czegoś trzeba zacząć.
Zaczęłam wczoraj i jakoś przeżyłam. Mimo, że byłam w City, gdzie pifko jest na wyciągnięcie ręki. A ja piłam soczek warzywny. Dziś już lepiej, bo nawet miałam obiad- - gotowane brokuły :) Pyyyycha. Jutro zjem coś w Sodexo, bo nie chciało mi się dziś latać po sklepach i stoiskach za warzywami. W domu zjadłam zupkę.
Jutro ciąg dalszy odchudzania. Może kolejne wpisy będą o tym? Już wiem, zrobię sobie zdjęcie i tak będę robiła codziennie. Ciekawe jaka będzie różnica za czas jakiś. Yes!
Do boju!
Zaczęłam wczoraj i jakoś przeżyłam. Mimo, że byłam w City, gdzie pifko jest na wyciągnięcie ręki. A ja piłam soczek warzywny. Dziś już lepiej, bo nawet miałam obiad- - gotowane brokuły :) Pyyyycha. Jutro zjem coś w Sodexo, bo nie chciało mi się dziś latać po sklepach i stoiskach za warzywami. W domu zjadłam zupkę.
Jutro ciąg dalszy odchudzania. Może kolejne wpisy będą o tym? Już wiem, zrobię sobie zdjęcie i tak będę robiła codziennie. Ciekawe jaka będzie różnica za czas jakiś. Yes!
Do boju!
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Curry z kurczaka i cukinii z mlekiem kokosowym
Tym razem przepis własny :)
Składniki na porcję dla 2 osób:
- piersi kurczaka (1 podwójna)
- 2 cukinie
- 1/2 cebuli
- 3 ząbki czosnku
- puszka mleka kokosowego
- sól, pieprz, odrobina cukru, curry
Przygotowanie:
Piersi pokroić w kostkę, cukinię w półksiężyce, cebulę w kostkę. Najpierw podsmażyć piersi na oleju, dodać cebulę i cukinię. Dusić. Dołożyć pokrojony drobno czosnek oraz przyprawy. Na koniec wlać tą gęstą zawartość puszki mleka kokosowego. Podgrzać, przemieszać, nieco zredukować sos. That's it!

Składniki na porcję dla 2 osób:
- piersi kurczaka (1 podwójna)
- 2 cukinie
- 1/2 cebuli
- 3 ząbki czosnku
- puszka mleka kokosowego
- sól, pieprz, odrobina cukru, curry
Przygotowanie:
Piersi pokroić w kostkę, cukinię w półksiężyce, cebulę w kostkę. Najpierw podsmażyć piersi na oleju, dodać cebulę i cukinię. Dusić. Dołożyć pokrojony drobno czosnek oraz przyprawy. Na koniec wlać tą gęstą zawartość puszki mleka kokosowego. Podgrzać, przemieszać, nieco zredukować sos. That's it!

czytać każdy może...
No właśnie. Możemy czytać, ale jakoś tak wychodzi... że nie czytamy. A dlaczego? Pewnie dlatego, że za drogo. Tak, myślę że to jeden z ważniejszych powodów. A poza tym: dostępność książek w .pdf do ściągnięcia z Chomika, albo innych torrentów. Mam Kindle, ale nic nie zastąpi książki w twardej oprawie, pachnącej i tworzącej klimat.
Kupiłam wczoraj książkę. Już w kolejce do kasy pochłonęłam kilkanaście stron. Ciekawa, prawdziwa, 'dająca nadzieję'. Po ostatnich lekturach (muzykoterapia kliniczna, psychologia, itp), niezła odmiana. Ostatnio sporo słyszy się o chorobach, umieraniu i związanych z tym wspomnieniach. Tutaj książka Pana Jerzego, wcześniej film o życiu Agaty Mróz. Pewnie niedługo jakieś wspominki o Magdzie Prokopowicz... O Magdzie na pewno nie da nam zapomnieć Joasia Sałyga (Chustka), której bloga czytam od ponad roku. Jakoś te historie (Joasi i Pana Jerzego) czyta się i przeżywa wraz z nimi. Szczerość, brak patosu, narzekania. Opowieści o życiu, dzienniki...

Kupiłam wczoraj książkę. Już w kolejce do kasy pochłonęłam kilkanaście stron. Ciekawa, prawdziwa, 'dająca nadzieję'. Po ostatnich lekturach (muzykoterapia kliniczna, psychologia, itp), niezła odmiana. Ostatnio sporo słyszy się o chorobach, umieraniu i związanych z tym wspomnieniach. Tutaj książka Pana Jerzego, wcześniej film o życiu Agaty Mróz. Pewnie niedługo jakieś wspominki o Magdzie Prokopowicz... O Magdzie na pewno nie da nam zapomnieć Joasia Sałyga (Chustka), której bloga czytam od ponad roku. Jakoś te historie (Joasi i Pana Jerzego) czyta się i przeżywa wraz z nimi. Szczerość, brak patosu, narzekania. Opowieści o życiu, dzienniki...

poniedziałek, 18 czerwca 2012
sesja do przodu! w oczekiwaniu na II rok...
Ha, to pewnie dziwne, że ja już nie mogę się doczekać nowego roku akademickiego.. Ale moje studia są tak fantastyczne, że chcę chłonąć wszystko od razu. No i oczywiście jak najszybciej skończyć, rozpocząć praktykę i zająć się tym co lubię. Nie wiem jeszcze jak to wszystko się potoczy, ale jestem dobrej myśli.
Wszystko zaliczyłam na piątkach i czwórkach i nie muszę niczego poprawiać we wrześniu. Muszę zacząć poważnie myśleć nad jeszcze jakimś kierunkiem, żeby nie samą muzykoterapią żyć. Ostatnio wzięłam udział w konkursie. Już po raz kolejny wybrałam muzykoterapię na temat zadania konkursowego. Może tym razem przyniesie mi szczęście?
Wszystko zaliczyłam na piątkach i czwórkach i nie muszę niczego poprawiać we wrześniu. Muszę zacząć poważnie myśleć nad jeszcze jakimś kierunkiem, żeby nie samą muzykoterapią żyć. Ostatnio wzięłam udział w konkursie. Już po raz kolejny wybrałam muzykoterapię na temat zadania konkursowego. Może tym razem przyniesie mi szczęście?
sobota, 9 czerwca 2012
Ciasto bananowe, czyli chlebek [od Just My Delicious]
Jak w temacie, publikuję żeby nie zapomnieć. Przepis pożyczony od "Just My Delious", właśnie zrealizowany, piecze się od kilku minut :) Piszę już teraz, bo nawet surowe ciasto smakowało obłędnie.
Oto przepis:
3 dojrzałe banany
270g mąki pszennej
180g cukru
50g cukru demerara
50g miękkiego masła
1 jajko
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
50g wiórków kokosowych
30g otrębów
100ml rumu
Banany obierz ze skórki, odetnij ich końce, wrzuć do miski i zmiażdż je widelcem na gładką papkę. Teraz dodaj wszystkie pozostałe składniki, na średnich obrotach zmiksuj całość na jednolitą masę, następnie przełóż ją do wyłożonej papierem dopieczenia keksówki i piecz w 170C przez około godzinę.
Ja piekę w nieco niższej temperaturze, bo mam malusieńki piecyk. Dziś w Selgrosie oglądałam nieco większy i chyba się skuszę na kupno i wymianę tego mojego.
Dołączę fotki, jak już wyjdzie z piecyka :)
Aktualizacja: Dolączam fotki
Oto przepis:
Banany obierz ze skórki, odetnij ich końce, wrzuć do miski i zmiażdż je widelcem na gładką papkę. Teraz dodaj wszystkie pozostałe składniki, na średnich obrotach zmiksuj całość na jednolitą masę, następnie przełóż ją do wyłożonej papierem dopieczenia keksówki i piecz w 170C przez około godzinę.
Ja piekę w nieco niższej temperaturze, bo mam malusieńki piecyk. Dziś w Selgrosie oglądałam nieco większy i chyba się skuszę na kupno i wymianę tego mojego.
Dołączę fotki, jak już wyjdzie z piecyka :)
Aktualizacja: Dolączam fotki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Robię znowu coś dla siebie - Studia podyplomowe - logopedia
Postanowiłam "zaszaleć" i rozpocząć studia na kierunku, który zawsz mnie interesował. Już na studiach na wydziale wokalno-aktorski...
-
Mam! I cieszę się nie tylko z tego, że to książka i że będę miała co czytać.. To spełnienie życzenia czytelników autorki, Joanny.. która zma...
-
Oh, syn mnie namówił, więc nie było odwrotu. Trzeba było lecieć i kupić ryż preparowany i krówki :) Wyszły przepyszne. Oto przepis: paczk...
-
Hmm, prawie 3 tygodnie diety mijają. No to dziś przepis i foty mojego ulubionego obiadku: Kurczak pachnący czosnkiem, duszony w szpinaku ...


